
Czy wiesz, że Islandia jest jednym z najmłodszych lądów na Ziem?
Jeżeli Ziemia miałaby mieć w tym momencie jeden rok, to Islandia urodziła się 2 dni temu. 5 godzin temu miała miejsce pierwsza epoka lodowcowa, a minutę temu rozpoczęło się ocieplenie klimatu.
Zapraszam Cię na drugą rozmowę z Demi, w której kontynuujemy opowieść o Islandii. Z tego odcinka dowiesz się między innymi o:
– Położeniu geograficznym oraz geologicznym Islandii,
– Czemu Islandia zawdzięcza swoje niesamowite atrakcje geoturystyczne,
– Wieku i powstaniu wyspy,
– Dlaczego krajobraz Islandii nazywany jest księżycowym,
– Jak powstają wulkany oraz jakie wulkany występują na Islandii,
– O trzęsieniach Ziemii, ich sile i częstotliwości z jaką mogą występować.
Rozmowa dla osób ciekawych świata. Dla tych, których interesuje świadome podróżowanie, bezpieczeństwo i poznawanie nowych fragmentów naszej planety.
Jeśli chcesz lepiej poznać moją rozmówczynie to zapraszam Cię do odcinka numer #018 – O geoturystyce na Islandii oraz na www.losiologia.pl – znajdziesz tam transkrypcję tego odcinka oraz zdjęcia prosto z Islandii.
Daj znać jak Ci się podobało!
Transkrypcja rozmowy:
Wszystkie zdjęcia w opisie zostały pobrane za zgodą Demi z jej strony naszmalyswiat.pl
[Alicja] Cześć Demi!
[Demi] Cześć!
[A] Witam cię ponownie w Łosiologii. Od naszej ostatniej rozmowy minęły już ze 2 tygodnie i dzisiaj jest znowu niedziela i jest to premiera naszego pierwszego odcinka.
[D] Taak! Jestem bardzo ciekawa, jak wyszedł. A ty wiesz już.
[A] Ja wiem, bo ja go montowałam. Moim zdaniem wyszedł wyśmienicie.
[D] Bardzo mnie to cieszy, naprawdę. No to dzisiaj będę słuchać w takim razie.
[A] Jak dasz radę słuchać swojego głosu. Bo wiele osób ma z tym problem, ja też. A to jest prawda, to jest ciężkie. To jest takie niby spoko, ale „Yyy, kurczę, to jestem ja, co ja mówię…”.
[D] Wiesz co, ja od dziecka występowałam na scenie. Zawsze tańczyłam, śpiewałam. Jak jeszcze mieszkałam w Polsce, to dużo miałam różnych występów, koncertów. I ja pamiętam, że mama moja wszystkie nagrywała. Znajomi też. I jak ja to słyszałam… Jacyś znajomi przychodzą do domu i mama się wszystkim chwali, włączają na cały regulator jakieś nagranie wideo, jak tańczę, śpiewam… Ja po prostu zamykałam się w pokoju, włączałam muzykę na fulla czy nawet krzyczałam, mówiłam do siebie, żeby tylko siebie nie słyszeć.
[A] Taka trauma z dzieciństwa…
[D] I powiem ci, że jak czasem bywam w studiu nagraniowym i nagrywam piosenki, wokal, i jak jesteśmy na początku odsłuchań pracy, to też mam: „Nieee, ja się tak wstydzę….! Nie, ja nie mogę”. Ale potem człowiek się – powiedzmy – bardziej przyzwyczaja, więc mam nadzieję, że będę dla siebie łagodniejsza w ocenie.
[A] Tak trzeba robić, bo wiadomo dźwięk się słyszy inaczej we własnej głowie, a inaczej na głośnikach czy w słuchawkach.
[D] Ale to każdy tak mówi, każda.
[A] W tym odcinku, którego może wysłuchasz, a może nie, opowiadałaś dużo o geoturystyce na Islandii. O tym, że jesteś geologiem i że Islandia jest najlepszym miejscem do obserwacji procesów geologicznych. Bądź też jednym z najlepszych. Pamiętam też, jak mówiłaś o tym, że na studiach uczyli was tego, jak opowiadać czy jak uczyć o geologii w taki sposób, aby to było – no może nie jakoś super przystępne – ale w miarę przystępne i atrakcyjne dla osób, które nie wiedzą za wiele. Tak że chciałabym, abyś najpierw opowiedziała nam parę słów o tym, jak powstała Islandia i jak jest ona położona. A potem już przejdziemy do wisienki na torcie, czyli do wulkanów.
[D] Do wulkanów, na które pewnie wszyscy czekają!
No dobra, no to myślę, że zacznę od takich najbardziej podstawowych rzeczy, a mianowicie tego, że Islandia to jest wyspa położona w północnej części Atlantyku pomiędzy Europą a Ameryką i w zasadzie można powiedzieć, że dokładnie na środku, dlatego że na styku dwóch płyt tektonicznych: euroazjatyckiej i północno-amerykańskiej.
Ciekawostką, którą się chwalą Islandczycy (zwłaszcza turystom) jest to, że przez Islandię przebiega koło podbiegunowe. Ale tak… Tak prawie, tak jakby załapali się ledwo co. Bo tak naprawdę ono przez Islandię przebiega, ale przez wyspę, która jest oddalona od głównej wyspy Islandii – przez wyspę Grímsey, ona jest oddalona o 40 kilometrów na północ. I właśnie tam na koniuszku przebiega koło podbiegunowe. Więc to jest tak dodatkowa ciekawostka, ale bardzo podkreślana na Islandii, no bo wiadomo, to brzmi tak…
[A] Duma!
Tak, dokładnie. I jeżeli chodzi o klimat Islandii, to oficjalnie sklasyfikowane są dwa klimaty: subpolarny na północy i umiarkowany chłodny typu morskiego na południu. Czyli jest bardziej deszczowo, bardziej wilgotno i też łagodniej. Zimy, np. tutaj gdzie ja mieszkam, czyli w stolicy Islandii, wcale nie są takie hardcorowe jak by się mogło wydawać: że są wielkie śnieżyce, że są drogi nieprzejezdne. Nie, w Reykjavíku aż tak ciężko nie jest. Powiedziałabym, że właśnie zimy z Polski pamiętam cięższe, niż są tutaj gdzie mieszkam. I to też często jest dużym zaskoczeniem.
Jeżeli chodzi jeszcze o odległości od innych krajów, to najbliżej Islandii jest do Grenlandii i to jest 288 kilometrów, tak się podaje. Do Wysp Owczych 430 kilometrów, a do Norwegii kontynentalnej 970 kilometrów. Tak więc takie są odległości, jesteśmy na środku oceanu położeni. A jeżeli chodzi o podróż Polska – Islandia, to jest to oczywiście podróż lotnicza, która trwa około 4 godzin. Chociaż można też promem przez Wyspy Owcze, ale chyba taka podróż się wydłuża o jakieś 2 dni – nigdy nie płynęłam.
[A] Właśnie chciałam zapytać, czy można statkiem. Ale wydaje się to bardzo długie.
[D] Długie. Można z Danii, przez Wyspy Owcze na wschód Islandii. Dopływa się do odległego miejsca na Islandii, do Reykjavíku to jest jeszcze kilka dobrych godzin jazdy. I też na początku, aby wyjechać z portu z takiego malutkiego miasteczka, w którym ten port się znajduje, to trzeba uważać. Tam jest taka dosyć trudna droga, tzn. może być trudna, zwłaszcza w takich trudnych warunkach pogodowych. Podróż jest przepiękna, superkrajobrazy, ale też trochę uciążliwa przez to, że na tej Islandii trzeba jeszcze kawał drogi przejechać, żeby dostać się do miasta.
Z takich ciekawostek, żeby sobie tak wyobrazić, to Islandia jest 3 razy mniejsza od Polski. Czyli ma 103 tysiące kilometrów kwadratowych.
[A] A jeśli chodzi o położenie geologiczne?
[D] Islandia znajduje się na granicy dwóch płyt tektonicznych i to jest najważniejsze w tym wszystkim, ponieważ temu położeniu Islandia zawdzięcza swoje niesamowite atrakcje geoturystyczne, o których mówiłam w poprzednim odcinku.
Islandia jest jednym z najmłodszych lądów na Ziemi, ma zaledwie około 25 milionów lat. I teraz tak: 25 milionów lat może wydawać się, że to jest naprawdę bardzo dużo czasu, ale przeczytałam w jednej książce geologicznej o Islandii takie bardzo fajne porównanie, dzięki któremu można sobie wyobrazić ten czas. Jeżeli Ziemia miałaby mieć w tym momencie jeden rok, to Islandia urodziła się 2 dni temu.
[A] Wow, młodziutka.
[D] Tak, bardzo młodziutka. A 5 godzin temu miała miejsce pierwsza epoka lodowcowa, a minutę temu rozpoczęło się ocieplenie klimatu. Tak więc jak sobie popatrzymy w takim odniesieniu, w takiej skali, no to wow, to jest naprawdę niesamowite.
[A] Można sobie wyobrazić, bo zawsze jak się podaje np. „ileś tam milionów lat” albo jeśli czytam coś o kosmosie i podają to w latach świetlnych… Jakieś takie liczby, że nawet ich nie umiesz przeczytać, to nie potrafię sobie wyobrazić, tak zestawić koło siebie: to jest dużo czy mało? Tak w stosunku do siebie. Tak jak powiedziałaś, że Ziemia ma rok.
[D] Ja pamiętam, jak na studiach miałam bardzo fajny przedmiot: historia Ziemi. Jeden z moich ulubionych. I tam profesor nam przedstawił w ogóle życie Ziemi w odniesieniu do jednego roku właśnie. To dało nam wiele do myślenia i potrafiliśmy sobie wyobrazić ten czas.
Islandia z racji swojego położenia na północy oraz wulkanicznego pochodzenia od zawsze była poddawana bardzo silnym oddziaływaniom natury: oceany, lodowce, erozja wietrzna, morska, która od zawsze zabierała dużo materiału skalnego. Ale z drugiej strony: erupcja wulkaniczna i sedymentacja. Tak więc cały czas te procesy geologiczne tutaj się dzieją bardzo intensywnie. Kształtują cały czas bardzo dynamicznie wyspę przez mrozy, odwilże, wiatry bardzo silne. W zasadzie każdego roku można zobaczyć w terenie jakieś porządne zmiany.
No i oczywiście Islandia charakteryzuje się bardzo dużą aktywnością wulkaniczną, której zawdzięcza ten wyjątkowy krajobraz, często nazywany przez niektórych krajobrazem księżycowym: takim pożądanym, że chce się zobaczyć, jak to jest na księżycu. Dlatego że mamy bardzo dużo tego wulkanicznego, surowego krajobrazu, przede wszystkim w postaci rozległych pól lawowych. Bo jak się lawa wydobywa z wnętrza ziemi, to wypływa, wypływa, wypływa nawet latami i po prostu pozostawia po sobie wielkie pola lawowe, którym naprawdę bardzo dużo potrzeba czasu, żeby cokolwiek tam zaczęło zarastać. W wielu miejscach na Islandii jest po prostu szaro, czarno.
[A] Jak na Księżycu.
[D] Pięknie jest, jak już tak delikatnie mech zaczyna porastać, to dopiero jest! Pięknie to wygląda. No i mówią, że nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, które byłoby tak różnorodne pod względem geologicznym, na tak stosunkowo niewielkiej powierzchni. Które byłoby tak idealne do obserwacji tych wszystkich procesów geologicznych, które też mogą nam pokazać, jak inne części Ziemi w przeszłości się kształtowały, bo tutaj ta Ziemia jest bardzo młoda.
No i też Islandia daje niesamowite warunku rozwoju nauki. Wyobraź sobie, że testowali tutaj kombinezony na misje na Marsa jakieś przyszłe. Albo wypuszczali tutaj łaziki, które w kosmos puszczają.
[A] Mieli teren dobry.
[D] Tak. A tak dla ludzi może bardziej przystępna informacja: Islandia przez te swoje niesamowite krajobrazy, które tworzy natura, bardzo często jest planem dla wielu filmów, seriali. Tak więc od czasu do czasu widzimy, że gdzieś tutaj się kręci „James Bond”.
[A] W sensie, że widzicie ekipy?
[D] Tak. „James Bond” był tu kręcony, „Gwiezdne Wojny”, „Gra o tron”, „Tomb Rider”, „Batman” czy taki znany film „Sekretne życia Waltera Mitty” – bardzo dużo krajobrazów islandzkich.
No i tę wyjątkowość, te wszystkie piękne krajobrazy no to oczywiście Islandia zawdzięcza swojemu wyjątkowemu położeniu, jak już mówiłam, na styku dwóch płyt tektonicznych. Pytałaś, jak powstała Islandia. Ogólnie to długi, skomplikowany proces, który teraz jest troszeczkę podważany przez najnowsze badania naukowe. Aczkolwiek postaram się opowiedzieć to w miarę prostych słowach, zrozumiale i postaram się za bardzo nie rozgadać [śmiech]. Ale jakby co, to możesz mi przypominać o tym.
[A] Nie, spoko, spoko. Mów śmiało, ja słucham.
[D] Ja bym się cofnęła do gimnazjum albo do klasy licealnej, zwłaszcza na te lekcje geografii przed maturą rozszerzoną.
[A] Moje ulubione. Powiem ci, że ja zdawałam maturę rozszerzoną z geografii.
[D] Ja tak samo.
[A] I poszła mi bardzo dobrze, bo mi się wydawało, że to jest wszystko takie oczywiste i fajne i że jak ja mam w sobotę robić coś innego, przecież mogę sobie czytać repetytorium do matury rozszerzonej z geografii.
[D] Ale ja to samo! Od zawsze kochałam geografię i często słyszałam, że geografia to jest takie „O niee”, taki najnudniejszy przedmiot, że „Matura z geografii – to głupie”. Nie, bardzo fajne. Śmieję się – to nie będzie matura rozszerzona, to po prostu będzie lekcja geografii, przypomnienie. Bo musimy wyjść od tych płyt tektonicznych, bo one są tutaj najważniejsze. I kiedyś uczyliśmy się o teorii wędrówki płyt tektonicznych, która mówi o tym, że litosfera, czyli ta zewnętrzna powłoka Ziemi, jest podzielona na kilka większych i wiele mniejszych fragmentów, czyli właśnie tych płyt tektonicznych. Wyróżniamy płyty tektoniczne oceaniczne, kontynentalne, a także mieszane. Wszystkie różnią się od siebie wielkością, grubością, gęstością, wiadomo – składem. Ale wszystkie też są sztywne i chłodne. No i pod nimi znajduje się gorąca i bardzo płynna warstwa o bardzo skomplikowanej nazwie: astenosfera [śmiech]. Jak już się zaczyna mówić takim językiem, to wszystko się komplikuje.
[A] Ale spokojnie, ja jeszcze mam focus i słucham.
[D] Zawsze staram się tak metodologicznie rozkładać i opowiadać. Po kolei.
[A] Bardzo dobrze.
[D] No i ta warstwa – gorąca i płynna – jest bardzo plastyczna i dzięki tym właściwościom oraz występującym w niej prądach konwekcyjnych magmy (kolejne skomplikowane stwierdzenie) płyty tektoniczne są w nieustannym ruchu i mają na siebie wzajemny wpływ. Czyli cały czas te płyty kontynentalne się ruszają. Albo one się o siebie obijają, zderzają się, albo się od siebie oddalają. Czyli w zależności która płyta z którą, cały czas te płyty są w ruchu.
I prądy konwekcyjne – wyróżniamy te, które idą do góry i opadają w dół, czyli wstępujące i zstępujące. One są właśnie odpowiedzialne za trzęsienia ziemi na całym świecie i erupcje wulkaniczne – i niech to będzie taki początek, dlaczego wulkany wybuchają – no i oczywiście różne inne zjawiska tektoniczne, jak np. wypiętrzanie się gór. Tak więc w środku Ziemi mamy tę płynną warstwę i ona po prostu w takich komórkach konwekcyjnych się rusza.
[A] Tak jak teraz pokazujesz rękoma takie kółka… Mnie się – nie wiem, czy dobrze, chyba ze szkoły – kojarzy taka grafika z tą chyba płynną warstwą, takie czerwone albo pomarańczowe oznaczone i takie kółeczka narysowane może przerywaną linią. Albo po prostu linią.
[D] Dokładnie. To jest dokładnie to. No i tam, gdzie tej energii cieplnej jest bardzo dużo, no to ta magma podchodzi ku litosferze. Magma w głębi Ziemi – czyli roztopione skały – jest bardzo gorąca i bardzo lekka. Ale kiedy podnosi się do góry, to się ochładza i przy litosferze najczęściej po prostu się rozpływa i spływa z powrotem w dół. Ale w końcu dochodzi do tego, że ma siłę rozłamać tę płytę i wydobywa się na powierzchnię.
[A] Tak powstaje wulkan.
[D] Tak powstaje wulkan, tak też przede wszystkim przesuwają się te płyty tektoniczne. I możemy odczuwać ten ruch w postaci trzęsień ziemi. No i ponieważ Islandia znajduje się na granicy tych dwóch płyt, to tutaj cały czas dzieje się ten proces. Płyty tektoniczne od siebie odsuwają się rocznie średnio o 2 centymetry, ale zdarzają się lata, kiedy płyty się od siebie odsuwają o kilka centymetrów więcej. I kiedy jest silniejsze wyzwolenie energii, to my odczuwamy to w postaci trzęsień ziemi. Ale większość trzęsień ziemi na Islandii zostaje odnotowana tylko przez aparaturę, przez sejsmografy i inne instrumenty pomiarowe. Ludzie ich nie odczuwają, bo dzieją się tak głęboko i po prostu są mniejsze.
[A] Ale macie też chyba takie trzęsienia, które odczuwacie też sami?
[D] Tak, ale bardzo rzadko. Jeszcze opowiem za chwilę o trzęsieniach ziemi. Bo niby one dzieją się tutaj cały czas i jest to bardzo ważny temat, ale tak naprawdę w takim codziennym życiu prawie niezauważalny.
Kiedy ta magma rozłamuje płyty, to wciska się w nie, odsuwa płytę od płyty. Czyli dochodzi do tak zwanego spreadingu, rozchodzenia się płyt. I w tych miejscach, gdzie one się rozchodzą, tworzą się tak zwane strefy ryftowe, czyli obniżenia, z których wypływa magma, a więc w których tworzy się nowa litosfera. Po prostu Ziemia się powiększa.
I taka ciekawostka – Islandia się cały czas powiększa. Każdego roku jest coraz większa, tym samym Atlantyk się powiększa. Tak więc za ileś milionów lat może dojść do czegoś takiego, że Islandia się podzieli na pół i będą dwie wyspy z jednej wyspy. Może do tego dojść, ale może do tego nie dojść, dlatego że te nowe badania, które ostatnio wyszły, kwestionują badania Islandii. Ale na razie to, co mówię, jest całkiem na czasie i nie powinno być podważone, bo jest bardzo logiczne.
No i te ryfty, wyspy, czyli miejsca wydobycia się magmy, występują zarówno w oceanach, jak i na powierzchni ziemi. My się zajmujemy w kontekście Islandii tymi podmorskimi właśnie. I teraz taka ciekawostka: na dnach oceanów, po obu stronach ryftu, czyli tego obniżenia, z którego wydobywa się lawa, tworzą się długie łańcuchy górskie zbudowane z lawy. I te podmorskie długie łańcuchy górskie nazywane są grzbietami oceanicznymi. I tutaj na Atlantyku mamy grzbiet, który nazywany jest śródatlantycki – od Atlantyku. Na tym grzbiecie leży Islandia.
I co jest niesamowite – ten grzbiet w miejscu, gdzie Islandia jest położona, wychodzi na powierzchnię ziemi. I można powiedzieć, że na Islandii suchą nogą możemy chodzić po dnie oceanicznym. Czyli głęboko na dnie, od Arktyki po Antarktydę prawie że, przez całą kulę ziemską, prawie że na pół (tylko ten grzbiet jest bardziej w kształcie litery s) przebiega sobie przez cały Atlantyk i akurat na Islandii wychodzi na powierzchnię ziemi.
[A] No proszę.
I to jest właśnie coś niesamowitego. No i tam gdzie mamy ten grzbiet, gdzie rozrasta się litosfera, gdzie wydobywa się magma, to jest związane z bardzo silnym wulkanizmem – samo przez się to mówi. Tak więc wzdłuż tego grzbietu mamy dużo wulkanów, dużo tego wulkanizmu. I w ogóle wulkanizm występuje na tych granicach płyt, nie tylko tutaj w Atlantyku, w tej części świata, ale wiadomo, na całej kuli ziemskiej, gdzie te płyty mają ze sobą kontakt. Tylko w różny sposób ten wulkanizm się objawia.
Na Islandii dlatego mamy wulkany, że właśnie jesteśmy w tej strefie, gdzie Ziemia się rozrasta, gdzie wypływa magma i akurat ten grzbiet środatlantycki wychodzi na powierzchnię ziemi. I jak sobie popatrzymy na mapę wulkanów w Islandii, to dokładnie zobaczymy, że wulkany znajdują się jakby na linii mapy, gdzie jest zaznaczony ten grzbiet. Czyli pod grzbietem. Czyli wulkany możemy nałożyć na grzbiet środatlantycki i dlatego wulkany na Islandii występują. No i co jeszcze…
[A] Ja się tak zastanawiałam właśnie: wiadomo, że są wulkany. Teraz już wiadomo, w jakich są miejscach. Ale jak ludzie np. zakładali ileś lat temu (nawet nie chcę teraz strzelać) osady i nie mieli jeszcze takiej wiedzy, jaką mamy my teraz i jaką naukowcy mają teraz: Skąd oni wiedzieli, gdzie się osiedlać, gdzie robić domki, chatki?
[D] Popatrz, Islandia to jest wyspa bardzo aktywna wulkanicznie, no ale to nie jest tak, że wulkany wybuchają codziennie. Mogą być jakieś dłuższe okresy ciszy. Akurat ludzie zdążą się zasiedlić w jakichś miejscach i by nie podejrzewali, że tu niedługo może dojść do jakiejś erupcji.
[A] No dokładnie. Ty żyjesz, twoja mama żyje, twoja babcia żyje, twoje dzieci jeszcze będą żyły, ich dzieci – i macie już sobie niezłą osadę, a tu nagle, wiesz – kurczę, coś się zaczyna ruszać i wypływać.
[D] Tak. A na przykład w miejscu, gdzie znajduje się stolica Islandii – Reykjavík, no to tutaj też kiedyś był wulkan. Bardzo dawno temu, ale był tutaj. Teraz nie ma, jest to bardzo spokojny teren akurat, ale jednak w przeszłości cała wyspa została stworzona przez aktywność wulkaniczną. Tak więc Islandia jest takim najbardziej dostępnym miejscem, gdzie ten grzbiet środatlantycki, środoceaniczny wychodzi na powierzchnię ziemi. Tak się zastanawiam, czy gdzieś jeszcze wychodzi taki grzbiet na powierzchnię ziemi. I jeżeli tak, to jak bardzo jest on np. stary, no bo Islandia jest młoda, więc te badania są dużo bardziej cenne. Bo jesteśmy bliżej tej historii.
Jest takie miejsce – bardzo popularne na Islandii – w parku narodowym Thingvellir, które również jest ważne pod względem historycznym, ale ja za bardzo historią, kulturą się nie zajmuję. To znaczy mniej. Też mnie to interesuje, ale tak dodatkowo, jak mam czas, bardziej właśnie się skupiam na tej przyrodzie nieożywionej czy ożywionej – po prostu przyrodzie, geografii fizycznej. To jest takie miejsce Thingvellir, gdzie te płyty tektoniczne wychodzą na powierzchnię ziemi, gdzie możemy zobaczyć dolinę ryftową – właśnie to miejsce konkretne, gdzie ta Ziemia się powiększa.
No i to miejsce w ogóle jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I wygląda tak, że wchodzi się na taką alejkę i po dwóch stronach masz dwa wysokie mury. Jeden jest wyższy, drugi niższy, ale jedna osoba, którą znam, pierwszy raz jak była wiele lat temu w tamtym miejscu, to stwierdziła: „Co tu tak ludzie wybudowali takie ściany?”. Potraktowała to tak, że człowiek musiał coś takiego postawić, a to jednak natura stworzyła. Więc turystów na Islandii bardzo interesują te płyty tektoniczne, jak one wychodzą na powierzchnię ziemi. Są one bardzo malownicze, a w związku z tym, że rozsuwanie się od siebie płyt tektonicznych wiąże się z potężną siłą – to tak, jakbyś wzięła kartkę i tak chciała ją rozerwać, ciągnąć w przeciwne strony. No to jak rozerwiesz, to wszystko będzie poszarpane i pociachane. Tak się dzieje z ziemią – występuje mnóstwo uskoków, szczelin, które są kolejnymi, bardzo malowniczymi miejscami. Czyli nie tylko ciekawymi dla geologów do badania: „Ooo, tak tutaj wygląda szczelina…Wow, fajne skały!”, tylko to też są bardzo malownicze tereny dla turystów, dla oka.
[A] Ja jeszcze nie byłam na Islandii, ale jak tak opowiadasz i jak czytam – czy nawet jak patrzę na zdjęcia na twojej stronie – i tak: „Ojejku, jak ja chcę tam popatrzeć, stanąć tam, pomyśleć, że tu jest ta płyta, tu jest ta, to tak powstało…” Po prostu się tak nakręcam strasznie mocno, że…
[D] No to jest mega! Bo na Islandii tak łatwo czytać z terenu. Wystarczy kupić sobie… Albo w ogóle w internecie popatrzeć na zdjęcia, jak są podpisywane: to jest ryf, to jest coś tam, ty od razu znajdziesz te obiekty geoturystyczne na Islandii.
Więc tak: do tego momentu, do którego doszłam teraz z opowieścią o powstaniu Islandii można by wywnioskować: „A, no to pewnie przez ten silny wulkanizm na granicy dwóch płyt tektonicznych powstała Islandia”. Ale niestety tak nie było. Ponieważ ten jakże olbrzymi wulkanizm na granicy płyt był wciąż za mały, żeby stworzyć wyspę. No i naukowcy uważają, że Islandię stworzył pióropusz płaszcza, który objawia się na powierzchni oceanu jako plama gorąca i dokładnie jak wyspom wulkanicznym (Hawajom albo Wyspom Kanaryjskim), tak samo Islandii przypisuje się takie samo pochodzenie.
Czyli po prostu w rożnych miejscach na kuli ziemskiej dochodzi do emisji ciepła. Ta magma przełamuje skorupę ziemską i nagle objawia się na powierzchni oceanu. Nie jest związana z żadnymi systemami wulkanicznymi. Po prostu w każdym miejscu może się coś takiego pojawić, przynajmniej do tej pory tak naukowcy uważają. I tak też właśnie w podręcznikach Islandia jest opisywana. Geolodzy mówią, że Islandia jest plamą gorąca, czyli po prostu lawa objawiła się na powierzchni oceanu i się tak tej ziemi nadbudowało, a do tego doszło to, że to się stało na grzbiecie śródatlantyckim. Czyli jakby mamy do czynienia z podwójnym wulkanizmem.
[A] No proszę.
[D] Tak więc to jest ciekawe. I ta plama gorąca podobno jest najpotężniejsza na świecie i w przeszłości znajdowała się pod Grenlandią. To znaczy sama plama gorąca się nie przesuwa, tylko kontynenty się przesuwają, więc ona jest stała. I możliwe byłoby np. że Islandia się odsunie i coś nowego by powstało. Tak jak Hawaje, to jest taki archipelag łańcuchowy, że po prostu widać, że płyta się przesuwa i tworzy się taki łańcuch wysp. Tak się dzieje.
Ale właśnie ta plama gorąca jest teraz kwestionowana przez grupę naukowców zebranych z całego świata pod dowództwem jednej pani profesor z Wielkiej Brytanii, która uważa, że Islandia może nie być plamą gorąca, ale częścią kontynentu, który dawno temu, miliony lat temu, został zatopiony. I ten kontynent nazywają roboczo Icelandią i podobno może on być większy od Australii. I to może dowodzić temu, że Pangea, czyli superkontynent, który rozpadał się kilkadziesiąt milionów lat temu, nie do końca się rozpadł. Ale żeby to wszystko udowodnić, no to wiadomo – potrzebny jest czas, badania i mnóstwo pieniędzy, żeby przeprowadzić te badania.
[A] Jak się je przeprowadza? To nie są takie badania jak przed postawieniem budynku, geologiczne sprawdzenia gruntu.
[D] Na pewno odwierty bardzo głębokie. Ja sobie nie mogę wyobrazić tego, jak będą badać dno. Dla mnie to jest coś trudnego do wyobrażenia. Nie mam pojęcia, jaką aparaturę będą jeszcze wykorzystywać, jakieś fale… Ale wydaje mi się, że jeżeli o tym mówią i mają na to pomysł, to mają pomysł też, jak to badać. Tylko to będzie pewnie bardzo skomplikowane i czasochłonne.
[A] I kto za to zapłaci.
[D] I kto za to zapłaci… No myślę, że wiele państw by się na to złożyło, bo to jest bardzo ciekawa kwestia. Chociaż nie wiadomo, czy byłoby je stać, bo to są potężne pieniądze. Myślę, że Rosja byłaby tym też bardzo zainteresowana, czy przypadkiem ten kontynent nie zahacza o Rosję. No bo wtedy, wiesz, też będzie walka polityczna o kontynent, jakby nie było. To też może odkryć nowe źródła, złoża.
Bo chodzi o to, że Islandia jest na oceanie, na grzbiecie oceanicznym, a płyty oceaniczne są cieńsze kilka razy od tych kontynentalnych. A właśnie pod Islandią grubość płyty wynosi około 40 kilometrów. Czyli to jest z 7 razy więcej niż typowa płyta oceaniczna. I gdyby się okazało faktycznie, że Islandia znajduje się na kontynencie, o którym nie wiemy, starym, to by to właśnie bardzo dużo tłumaczyło różnych rzeczy. Bo na Islandii, pomimo tego że mamy fantastyczne opisy, że jest super opisany ten grzbiet śródatlantycki, wulkanizm, te różne uskoki, że są takie, że one powstały tak i tak, ludzie są tego prawie pewni – to może się okazać, że tak nie było i jest coś nowego.
Pomimo tych badań, to wiele rzeczy nie pasuje geologom na Islandii. Jeżeli tak to miało się dziać, to dlaczego gdzieś indziej na świecie, gdzie proces stworzenia był bardzo podobny, coś tam wygląda inaczej? To są na pewno długoletnie dyskusje, mnóstwo pytań, których sobie nawet nie potrafię wyobrazić. Bo ja jestem po wydziale geologicznym, jestem geoturystą, ale nie geologiem – naukowcem.
[A] Nie siedzisz w tym latami na jakichś badaniach.
[D] Tylko pasjonatem. No i tak podsumowując, to powiedziałam, że Islandia ma około 25 milionów lat, to jest bardzo niewiele. Jest bardzo świeżutką wyspą, na której idealnie widać procesy geologiczne, które bardzo dynamicznie się dzieją. Zwłaszcza wulkaniczne, no bo wulkany to jest podstawa.
Ale przez klimat mamy też lodowce, przez to, że mamy ocieplenie klimatu, no to mamy mnóstwo cudownych wodospadów, a przez ten wulkaniczny charakter – mnóstwo atrakcji geoturystycznych związanych z aktywnością wulkaniczną. Niekoniecznie wulkanów, ale np. przepiękne kolorowe pola geotermalne.
No i taką klamrą to powstanie Islandii tak w latach mogę ci podsumować. Do tej pory, co jest oficjalne w podręcznikach, to to, że pod Islandią jest pióropusz płaszcza i po prostu lawa wypłynęła na powierzchnię oceanu i stworzyła Islandię, i ten pióropusz płaszcza datuje się na 100 milionów lat. Islandia ma 25 milionów, ale ten pióropusz płaszcza uważa się, że ma 100 milionów lat. 400 milionów lat temu mieliśmy superkontynent Pangea, czyli inaczej Wszechziemię. 100 milionów lat temu powstał – tak się uważa, że powstał – ten pióropusz płaszcza. Powstał on przed otwarciem Atlantyku. I 70 milionów lat temu Wszechziemia się zaczęła rozłamywać. 55 milionów lat temu Grenlandia się ruszyła i odsłoniła tę plamę gorąca, no i właśnie po malutku zaczęła się formować Islandia.
[A] Takie liczby, że ciężko sobie wyobrazić. Potężne.
[D] Ciężko sobie wyobrazić, ale to wiele różnych procesów, rzeczy, które się działy bardzo dawno temu. Bardzo długo, no bo 400 milionów lat temu, kiedy był jeden wielki superkontynent na Ziemi i dopiero 70 milionów lat temu, kiedy on się zaczął rozłamywać. No to kawał czasu.
[A] Ja czuję, tak jak mówisz te różne nazwy, taki powrót do szkoły. Oczywiście pozdrawiam wszystkich moich nauczycieli geografii, przyrody i tych wszystkich przedmiotów.
[D] Ja tak samo! Zwłaszcza miałam supernauczyciela w pierwszej licealnej klasie, który jak na pierwszych lekcjach mnie zobaczył, to od razu wiedział, że będę maturę rozszerzoną zdawać i pójdę w geografię. Wiesz co, ale czasami dostaję bardzo serdeczne komplementy od różnych osób, że czują się u mnie jak w szkole na lekcji geografii. Nawet dostaję takie wiadomości, że nasz film z Damianem, który nakręciliśmy z podróży do wnętrza wulkanu – bo byliśmy w środku wulkanu na Islandii – puszczają w szkołach na lekcjach.
[A] No właśnie chciałam powiedzieć, że to by nie było głupie, żeby takiego podcastu mogli wysłuchać uczniowie. Ja generalnie mam dobre wspomnienia ze szkoły i nie mam nic do nauczycieli i systemu. Nawet się nie orientuję, jak jest w Polsce teraz, już nie mieszkam i nie chodzę do szkoły. Ale dla uczniów to coś innego – że nie muszą siedzieć w szkole, że nie muszą siedzieć w ławce i patrzeć na te podręczniki, tylko mogą mieć inne źródło, inny sposób może na dowiedzenie się o czymś.
[D] Tak. Bardziej też obrazowy sposób, rozumiem.
[A] Wyślemy kilka wiadomości do jakichś nauczycieli [śmiech]
[D] No miło mi, fajnie. Jeszcze mogę powiedzieć, że na Islandii podoba mi się – choć jeszcze tego nie doświadczyłam przez swojego syna, ale wkrótce doświadczę, na razie tylko słyszę i obserwuję jak jest w przedszkolu – bardzo dużo praktyki. Więcej niż takiego siedzenia nad książkami, analizowania, tylko takie rzeczy, które ty możesz zrobić, doświadczyć, spróbować. I to na pewno dużo więcej… Znaczy nie, że może dużo więcej uczy, ale człowiek inaczej zapamiętuje, może łatwiej.
[A] Inaczej zapamiętujesz poprzez doświadczenie i to jest prawda. Ja w sumie poprzez mój podcast albo jakieś zdjęcia, działalność na Facebooku, porozmawiałam trochę z moim nauczycielem od przyrody i geografii – o starych czasach i o geografii. Ale to też jest tak, że to nie jest wina nauczycieli. Muszą tak uczyć, to jest program, to są ramy jakieś i wiadomo, że fajnie jest dzieciaki zabrać gdzieś i pokazać te rzeczy, które się dzieją – powiem kolokwialnie, nawet kamyki – ale to jest zupełnie coś innego niż napisać na tablicy to i to, to i to, i potem bije Ci dzwonek i ty musisz siedzieć nad jakimiś papierami i tak dalej.
[D] Oczywiście. To wszystko są odgórne rzeczy, wiadomo.
I co, pytałaś jeszcze, pamiętam, o trzęsienia ziemi. O wulkanach jeszcze pamiętam i jest jeszcze kilka rzeczy fajnych do powiedzenia o wulkanach. Ale o trzęsieniach ziemi powiedziałam ci, że nam tak za bardzo nie zagrażają i to prawda. Dlatego że trzęsienia ziemi na granicach płyt, które się od siebie oddalają, nie są tak dramatyczne jak tam, gdzie te płyty ze sobą kolidują. To po pierwsze.
Po prostu ten ruch, kiedy te płyty się od siebie odsuwają, jest taki bardziej, powiedzmy, delikatny. Ale oczywiście mogą być jakieś takie silniejsze tąpnięcia, które w efekcie nam tutaj dają jakieś silniejsze trzęsienia ziemi. No i to jest tak, że na tej granicy odnotowują praktycznie cały czas jakiś niewielki ruch, ale – tak jak mówiłam – jest to w większości ruch odnotowywany tylko przez instrumenty pomiarowe. Czasami zdarzają się takie, że jest lekkie zatrzęsienie, tak jakbyś była na statku i by tobą zabujało. No i to się dzieje albo jak te płyty się odsuwają, albo jak magma podpływa, przepływa blisko powierzchni, jak wypełnia szczeliny, jak przełamuje tę skorupę i chce się wydostać na powierzchnię ziemi. Wtedy właśnie można bardziej odczuć.
No i ostatnio miało to miejsce pierwszy raz od jakichś chyba niecałych 2 lat, w 2019 na półwyspie Reykjanes, czyli obok stolicy Islandii, zaczęły się takie wstrząsy odnotowywalne i zauważalne przez ludzi. Na początku: „Ooo, bo pewnie płyty się rozchodzą, to jest takie lekkie trzęsienie”. Ale one zaczęły nawracać – nie to, żeby miały być coraz silniejsze, ale po prostu ich natężenie większe. No i właśnie zaczęli domniemywać, że ta magma pod powierzchnią może się przybliżać, podpływać do góry i może w końcu chcieć wypłynąć. I właśnie ten ruch powodował wstrząsy. Tak więc było kilka takich wstrząsów – no, wciąż pochodzenia tektonicznego, bo ta klasyfikacja tutaj na Islandii może być bardziej rozbudowana niż w podręcznikach. Były te wstrząsy odnotowywane.
Ja mieszkam na granicy Reykjavíku i czułam stosunkowo bardzo słabo, ale kilka kilometrów ode mnie, np. w centrum Reykjavíku czy pod drugiej stronie, naprawdę wstrząsy były dużo silniej odczuwane. Ale wciąż to nie były wstrząsy takie, które miałyby…
[A] Jak z filmów katastroficznych.
[D] No, jak z filmów katastroficznych. Ewentualnie tynk odpadnie albo poruszają się meble. Albo nawet spadnie wazon, doniczka, kwiatki z półek czy 15coś się rozbije (szkło) i będzie trzeba uważać. Prosili, żeby zawsze przy łóżku mieć pantofle, że jakby coś miało spaść, rozbić się, to żeby gołą nogą nie przechodzić. Ale wciąż tutaj nie ma takich potężnych trzęsień ziemi jak np. w Japonii. Tak więc one nam aż tak nie zagrażają. Ale średnio co parę lat są takie troszeczkę silniejsze. A tak to są takie słabe, że w zasadzie się o nich nie myśli.
[A] Albo już się po prostu tak przyzwyczaiłaś, że nie robi to na tobie wrażenia kolejne trzęsienie, co tam.
[D] Nie, nie, nie [śmiech]. Ale faktycznie są i cały czas będą, bo płyty się od siebie odsuwają, każdego roku średnio o te 2 centymetry, więc to odczuwamy. Cały czas ta magma podchodzi blisko powierzchni ziemi, więc też powoduje ten wstrząs. No ale też trzęsienia ziemi są wtedy, kiedy wulkany wybuchają.